Blog > Komentarze do wpisu
pierogi na eimgracji

one, two, three - close your eyes and count to four

Za trzy dni miną dwa tygodnie mojego kolejnego, może dwudziestego, pobytu tutaj. To stanowczo za dużo liczb jak na pierwsze zdanie wpisu numer 'kto by to liczył'. Wydaje mi się, że ludzie za bardzo polegają na liczbach, zbyt mocno chcą, by ich życie było policzalne. Jak spis rzeczy, jak równo poukładane puchate ręczniki w bieliźniarce, jak gdyby życie można było sprowadzić do jakiejkolwiek wyliczanki, innej niż 'wpadła bomba do piwnicy'. Absurd goni absurd, niezliczoną liczbę razy zatacza krąg - nie do końca wciąż jednak wiadomo wiadomo który. Cholera, jak ja nienawidzę matmy. !@#$%^&

Zrobiłam dzisiaj pierogi z łososiem, serkiem ricotta, parmezanem i koprem - dokładnie siedemdziesiąt sześć przepysznych pierogów z łososiem, serkiem ricotta, parmezanem i koprem. Niestety, przez ten heroiczny wyczyn kolejny raz muszę odłożyć dietę tysiąc dwieście kalorii na później - może na za kilka dni, jak zjemy poczynione przeze mnie zapasy. Odnośnie do tych pierogów właśnie naszła mnie taka śmieszna myśl co do związku gotowania z pijaństwem. Otóż: od kiedy wyprowadziłam się z domu nie mam wałka. Całe przedsięwzięcie polega na tym, że mam problem z robieniem zakupów - a dokładniej - najchętniej kupiłabym WSZYSTKO, poustawiała wszystkie piękne przedmioty wokół siebie, usiadła po środku tego bajzlu i zastanawiała się czego mi jeszcze brakuje (oh, taka jestem kobieca, taka roztrzepana). Zdaję sobie świetnie sprawę z tego schorzenia, dlatego też od czasu do czasu staram się z nim walczyć, albo - nie poddawać mu się. Wałek (do wałkowania ciasta, nie tam jakaś poduszka, wałek do włosów, czy jakie tam jeszcze wałki istnieją) znalazł się jakimś cudem na liście rzeczy, których pod żadnym pozorem nie kupię. Od kilku lat misternie przygotowuję się do wyjazdu za granicę, czyli właśnie, kurwa, tutaj, i zdecydowanie nie będzie mnie stać na tira przeprowadzkowego, jeśli jeszcze trochę pochomikuję...

Wracając jednak do głównego wątku - brak tegoż narzędzia nie przeszkadza mi jakoś szczególnie, bo już dawno wpadłam na to, że daje się on świetnie zastąpić. A zdecydowanie najlepiej w roli zastępcy wypada butelka wina, tudzież butelka po winie. No i tutaj właśnie występuje najwięcej komplikacji i ostateczne zetknięcie wątku pijaństwa z sytuacją kulinarną. Nikt o zdrowych zmysłach nie kupuje butelki wina tylko po to, by użyć jej jako wałka (i nie wiem co - wyrzucić, odstawić, schować, oddać komuś? [?!]), dlatego też należy zaopatrzyć się w wino, które się zwyczajnie lubi (w moim przypadku - każde białe i różowe, koniecznie półsłodkie, najlepiej do dwóch dych). Ha, teraz moja ulubiona część. Lepienie pierogów jest dość pracochłonne i czasochłonne. No, może nie samo lepienie, ale cały proces przygotowywania pierogów (zrobienie farszu, ugniecenie ciasta, przygotowanie miejsca do wałkowania, odkładanie pierogów na deseczki, mrożenie ich, układanie w zamrażarce, sprzątanie mąki z całego mieszkania i z siebie, mycie naczyń itd...), a już takie wałkowanie ciasta winem, to w ogóle. Ciężko, można się nawet zasapać. A że nikt nie lubi być zasapany, to się troszkę tego winka upija, żeby było lżej... i... nagle... BAM! Cały proces lepienia pierogów nabiera rozpędu, kolorów, w ogóle - jakiegoś ogromnego znaczenia, urasta do rangi świetnej zabawy! I z każdą turą coraz to weselej, coraz to zabawniej, jakoś bardziej kolorowo. 

Szkoda, że przeważnie lepię pierogi sama, dużo funu byłoby na np. imprezie tematycznej związanej z upijaniem się przy gotowaniu. Ciekawe tylko, czy na takiej imprezie można się też najeść do syta. Bo oprócz winka, to ja lubię jeszcze pyszne jedzonko. Ot, na przykład takie pierogi z łososiem, serkiem ricotta, parmezanem i koprem. 

Bon apetit.

 

złota rada: jeżeli Twój facet uważa, że za dużo pijesz, a nie jest to prawdą i w ogóle jakoś nie chce Ci się z nim kłócić - pij pod przykrywką lepienia pierogów na obiad. Jak wróci z pracy, to będzie tak zadowolony i łasy na pierogi, że nie zaczai, że jesteś na lekkim rauszu. 

piątek, 24 lipca 2015, malrzulek

Polecane wpisy

  • nie ma nikogo nowego w twojej lokalizacji

    użyj opcji paszport, aby wybrać nową lokalizację.  Nie wiem, gdzie mogę odnaleźć opcję paszport, ale gdybym wiedziała, to wybrałabym taką lokalizację, pod

  • Pierwszy od czterech

    lat dzień bez Ciebie. Przeżyłam z dwoma i pół piwami. Projekcją lejdis Setną, tysięczną w moim życiu. Dwiema osobami i jedną w połowie, która była całą. Czytaj

  • zupa chłodnik light

    Nie mam pomysłu na obiadowe menu na ten tydzień. Przerzucam stronę za stroną, bo po wpisaniu w wyszukiwarko-sprawdzarkę hasła 'light ' znajduję same okropieńst

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: